| II Forum Polityki Europejskiej, Kraków | |
|---|---|
| Forum Młodych Dyplomatów | 16-10-2009 |
W dniach 8 – 9 października 2009 r. w Krakowie odbyło się II Forum Polityki Europejskiej, na której omówione zostały kwestie współpracy, wyzwań i perspektyw Polski i Unii Europejskiej. „Budowanie wspólnej europejskiej tożsamości to długi proces, wymagający żmudnej pracy we wszystkich państwach członkowskich - mówili uczestnicy”. Spotkanie to było międzynarodową debatą ośrodków badawczych i eksperckich na temat
Unii Europejskiej. W ramach konferencji odbyły się trzy panele. Pierwszy poświęcony przeszłości, natomiast dwa pozostałe dotyczyły przyszłości i wyzwań, jakie stoją przed Unią Europejską. Podczas konferencji szczególnie dużo czasu poświęcono Traktatowi z Lizbony. Wymieniano jego za i przeciw. Wszyscy jednak zgodnym chórem stwierdzili, że jego przyjęcie będzie zdecydowanie bardziej korzystne dla całej Wspólnoty, niż jego odrzucenie.
W pierwszym dniu konferencji wyróżnili się szczególnie dwaj prelegenci Minister spraw zagranicznych Austrii w latach 2004-2008 Ursula Plassnik oraz Jan Tombiński, Stały Przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej przy UE.
Ursula Plassnik rozpoczęła swój wykład od pytania, jakie zadał na początku lat 70 Henry Kissinger „Do kogo mam zadzwonić, jeśli chcę zadzwonić do Europy?”. Jak podkreśliła Plassnik pomimo tego, że UE zmieniała się znacznie przez ostatnie 40 lat, pytanie które postawił Kissinger zostało bez odpowiedzi. „Traktat Lizboński to zestaw celów. W części politycznej traktatu możemy wyczytać, czym jest naprawdę wspólna Europa. (…) Musimy mówić jednym głosem” - zauważyła. Plassnik wskazała szereg problemów, przed jakimi według niej stoi UE.
Na samym początku wskazała Parlament Europejski, który wzmocniony przez Traktat Lizboński, znacznie zwiększy swoje oddziaływanie i może dojść do tego, że będzie używał więcej mocy niż faktycznie posiada. Ponadto, UE potrzebuje pewnego rodzaju wewnętrznej polityki regionalnej ze względu na dużą liczbę państw członkowskich, które posiadają często rozbieżne interesy. Koherer powiedziała, że Unia potrzebuje szerszej platformy współpracy międzyrządowej oraz większej tolerancji dla mniejszych państw członkowskich. „ (…) Obecnie widoczna jest zdecydowana przewaga większych państw UE” - powiedziała. Pomimo problemów, z jakimi boryka się UE, Plassnik wierzy w UE i jej zdolność do osiągania konsensusów. Uważa, że UE doskonale poradziła sobie z odpowiedzią na kryzys finansowy, czego nie można powiedzieć o USA. Według niej UE powinna korzystać z napotykanych okazji i je wykorzystywać. „Nigdy nie należy marnować kryzysu” – powtarza po Sekretarz Stanu USA Hillary Clinton.
Jan Tombiński uważa, że Traktat Lizboński zdecydowanie przyczyni się do zwiększenia przejrzystości instytucji Unii Europejskiej oraz zwiększy zaufanie wobec instytucji unijnych. „Problemem UE, nie jest dziś integracja wewnątrz unijna. Kluczowe jest to jak UE odpowie na globalne wyzwania przyszłości” - powiedział. Wyzwania globalne są wyzwaniami Unii. Należą do nich: potrzeba uzgodnienia zintegrowanego systemu zarządzania w sytuacjach kryzysowych, wyeliminowanie nierówności ekonomicznych na świecie oraz stawienie czoła zmianom klimatycznym.
Unia Europejska musi przede wszystkim ustalić jaki kształt chce przyjąć w przyszłości. „Aby uzyskać status poważnego gracza na arenie międzynarodowej UE musi mówić jednym głosem” – stwierdził. Widzimy, że tutaj znowu pojawia się wspomniane powyżej pytanie, a mianowicie „Do kogo mam zadzwonić, jeśli chcę zadzwonić do Europy?”.
Jeśli chodzi natomiast o zagrożenia wewnętrzne, UE czeka spór instytucjonalny, który może wyniknąć podczas wprowadzania w życie Traktatu Lizbońskiego. Instytucje rywalizują bowiem o władzę. Każda z nich będzie starała się zgarnąć dla siebie jak najwięcej kompetencji gdyż w tym zakresie Traktat Lizboński jest nie precyzyjny.
W drugim dniu konferencji omawiano perspektywy bezpieczeństwa europejskiego w kontekście bieżących wydarzeń. Wspólna polityka europejska w dziedzinie bezpieczeństwa rodzi wiele pytań i wątpliwości m.in. o to czy rozwijać koncepcję grup bojowych składających się z żołnierzy z różnych krajów, czy też wprowadzić w życie ideę jednolitej armii europejskiej. Na konferencji pojawiły się sceptyczne głosy jeśli chodzi o możliwość wprowadzenia w życie koncepcji jednolitej armii. Dr Gerhard Jandl, Dyrektor ds. Polityki Bezpieczeństwa w Federalnym MSZ Republiki Austrii stwierdził, że UE nie robi wystarczająco dużo, aby stworzyć własną armię. „W prowadzonych dotychczas misjach nie jest wystarczająco skuteczna i waleczna’ – powiedział.
Harri Tiido Podsekretarz ds. Politycznych w MSZ Republiki Estonii podobnie ocenił projekt wspólnej armia europejskiej. Uważa on, że jest mało prawdopodobne, żeby projekt ten został zrealizowany.
Przeszkodami w realizacji tego projektu są różne postrzeganie zagrożeń oraz różne interesy narodowe poszczególnych państw członkowskich. Tiido uważa, że zamiast tworzyć nowe, powinniśmy zdecydowanie reformować i doskonalić organizacje polityczno wojskowe, które już istnieją. Problem UE jest taki, że “interesy krajów większych są problemami całej Unii, a interesy krajów mniejszych są ich własnymi problemami” – dodał. Tiido twierdzi, że „mocną stroną UE powinno być stosowanie łagodnych metod, twarde metody powinniśmy zostawić NATO”. UE powinna także skupić się na rozwiązywaniu bardziej niż na zapobieganiu konfliktów. Jeśli natomiast chodzi o stosunki z Rosja i tarczę antyrakietową Tiido stwierdził, że nowy system zaproponowany przez administrację Obamy jest dużo bardziej skuteczny w ataku na Rosję niż ten zaprojektowany w czasach Busha.
Kinga Brudzińska – uczestniczka konferencji.




Przejdź do galerii






