Białoruś

Niezależne białoruskie media w emigracji. Wywiad z dziennikarzem i bloggerem Aliaksandrem Ivulinem

Jak to jest - pisać o kraju, w którym Ciebie nie ma nie z własnej woli? Wywiad z blogerem i dziennikarzem Aliaksandrem Ivulinym o karierze, języku, uwięzieniu i przyszłości białoruskich media.

Katarzyna Astapchyk

Wywiad z dziennikarzem i bloggerem Aliaksandrem Ivulinem: “Niezależne białoruskie media w emigracji

Autorka: Katarzyna Astapchyk

Recenzent: Tomasz Zduńczyk

Aliaksandr Ivulin to białoruski dziennikarz, bloger i piłkarz, znany z portalu Tribuna (http://tribuna.by/) i kanału „ChestnOK”. W 2022 roku został skazany na dwa lata więzienia za udział w protestach z 2020 roku i uznany za więźnia politycznego; wyszedł na wolność w 2023 roku. Od marca 2026 prowadzi kanał „Zahlianie sonca”.

Pytanie 1. Patrząc na Pana ścieżkę zawodową: wcześniej był Pan znany przede wszystkim jako dziennikarz sportowy, a dziś znaczna część Pana pracy dotyczy białoruskiej historii i kultury. Kiedy nastąpił ten zwrot i dlaczego chciał Pan tworzyć właśnie takie treści?

AI: Całe życie pisałem i nagrywalem materialy o sporcie, także o białoruskim. Robiłem to, co mnie interesuje. Uważam, że trzeba robić to, co cię interesuje, i czerpać z tego przyjemność. Punktem zwrotnym był dla mnie rok 2020. Nie dało się opowiadać o punktach, bramkach i sekundach, kiedy w kraju trwał totalny koszmar i jakieś szaleństwo. I tak się złożyło, że zacząłem opowiadać o tym, co dzieje się także poza stadionami i halami sportowymi. Lubię opowiadać o ludziach, którzy mnie inspirują. Kontekst historyczny pomaga zrozumieć mechanizmy zachowań i wydarzeń z przeszłości. Zdajesz sobie sprawę, że nie jesteśmy narodem chłopskim, nie wzięliśmy się znikąd w łapciach i jesteśmy naprawdę wspaniali. Kiedy mówią, że rzekomo nie mamy się czym szczycić, to oto fundament. To bardzo mnie inspiruje i dodaje mi dużo motywacji do działania. A statystyki potwierdzają wyniki naszej pracy: 73% naszych widzów pochodzi z Białorusi, mimo tego, że nie mogą lajkować naszych filmów ani zostawiać komentarzy. W czasach „ekstremizmu” to bardzo dobry wynik i daje poczucie, że robimy słuszną rzecz.

Pytanie 2. Jak bardzo wydarzenia 2020 roku zmieniły Pana rozumienie tego, kim powinien być białoruski dziennikarz i o czym białoruskie media powinny rozmawiać ze swoją publicznością?

AI: Wydaje mi się, że dziennikarz nikomu niczego nie jest winien, poza tym, że powinien mówić prawdę, opowiadać o tym, co się dzieje, i być szczery wobec siebie. Kiedy pracowałem w sporcie, bardzo nie chciałem recytować statystyk. Chcieliśmy widzieć osobowości, samodzielnych ludzi i ich myśli. Jeśli chodzi o historię, chciałem opowiadać ją tak, żeby była ciekawa, aktualna i dobrze zrobiona. Patrząc na istniejące projekty historyczne, nie były zbyt interesujące. Nie rozmawiały z młodymi w ich języku.Dlatego w projekcie „Zahlianie sonca” („Zajdzie słońce”) kładziemy nacisk na podejście. Opowiadamy, co stoi za głównymi bohaterami, a to dodaje faktom historycznym głębi. Na przykład ludzie mogą nie rozumieć, dlaczego Jakub Kołas to wielki człowiek. Wiedzą, że napisał „Nową ziemię” i „Symona-muzykanta”, które czytali w szkole. Ale kiedy zagłębisz się w jego biografię, dowiadujesz się, przez co przeszedł: liczne aresztowania, trzy lata w więzieniu na Wołodarce i tak dalej. I to właśnie jest interesujące. Białoruskim mediom bardzo brakuje własnego firmamentu gwiazd.

Pytanie 3. W pewnym momencie przeszedł Pan również na język białoruski. Jak ta zmiana wyglądała osobiście dla Pana? I dlaczego stało się dla Pana ważne, by nie tylko używać białoruskiego w życiu prywatnym, ale też tworzyć w nim publiczne treści?

AI: Myślę, że takie przejście może nastąpić po wielkich wstrząsach. Dla mnie osobiście była to śmierć Mikity Miełkaziorowa. W ten sposób chcę zachować pamięć o nim i nieść dalej jakąś białoruskość po nim. Nie był tylko przyjacielem. Dla mnie był nauczycielem i starszym towarzyszem. Bardzo ważne jest dla mnie, by kontynuować jego dzieło. Uważam też, że po białorusku można mówić o różnych rzeczach: o historii, sporcie, wywiadach i tak dalej. I wychodzi to fajnie i stylowo.

Pytanie 4. Dlaczego, Pana zdaniem, Białorusini tak bardzo potrzebują dziś treści historycznych? Czego brakowało wcześniej? Wiedzy, zainteresowania własną historią, czy możliwości spojrzenia na nią poza perspektywą sowiecką i rosyjską?

AI: Po pierwsze, i najważniejsze, trzeba robić to, co się lubi. Na tym zbudowana jest cała moja kariera. Nigdy nie stawiałem sobie za cel zainteresowania Białorusinów własną historią. Szukam ciekawych faktów z historii, poddaję je weryfikacji, a potem piszę po swojemu, żeby było ciekawie, spójnie i niezbyt skomplikowanie. Jeśli więc ktoś czegoś się dowie, powie: „Wow, to jest świetne!” i zacznie czytać choć jeden wiersz lub książkę tej osoby, będzie to moje małe zwycięstwo.

Pytanie 5. „Zahlianie sontsa” powstaje w zupełnie innych warunkach, gdy znaczna część białoruskich dziennikarzy i autorów przebywa poza Białorusią. Jak migracja zmieniła to, co Pan robi, i to, dla kogo Pan to robi?

AI: Wydaje mi się, że ludzie, którzy tam, na Białorusi, zostali i dalej budują swoje życie, nadal nas oglądają i są wspaniali! Mam historię, która bardzo mnie wzruszyła. Byłem na festiwalu muzycznym i podbiegł do mnie jakiś chłopak i powiedział: „Dziękuję za twoją pracę. Gdyby nie ty, już dawno bym oszalał tam, na Białorusi”. W takich momentach rozumiesz, po co to wszystko robisz.

Pytanie 6. Jeśli czuje się Pan komfortowo, rozmawiając o tym: czy doświadczenie pobytu w więzieniu zmieniło Pana stosunek do dziennikarstwa i do tego, po co w ogóle kontynuuje Pan działalność publiczną?

AI: Po prostu: skoro już wybierasz drogę, to trzeba nią iść. Zacząłem tę pracę, bo zawsze chciałem tworzyć o miejscu, w którym jestem. To historia o wyborze i ścieżce, którą wybierasz. A co do więzienia, szczerze mówiąc, nie sądziłem, że mnie zamkną. Przecież pisałem tylko o piłce nożnej. Było to dla mnie niezrozumiałe. Już wtedy proponowano mi wyjazd, ale nie chciałem, bo to była moja droga. Kiedy już siedziałem, wiele osób mnie rozpoznawało. Przychodzili po radę: co robić, jak się zachowywać. A ja sam nie wiedziałem. Starałem się wszystkich rozweselać: żarty, treningi. Stawałeś się dla ludzi swego rodzaju oparciem. To dla mnie doświadczenie.

Pytanie 7. Od dziesięcioleci Białorusini znajdują się w bardzo silnym rosyjskim polu informacyjnym, od wiadomości po YouTube i rozrywkę. Czy białoruskie media są w stanie w perspektywie stworzyć na tyle pełnowartościową przestrzeń informacyjną, by Białorusin nie musiał sięgać po rosyjskie treści jako główne źródło?

AI: Gdyby nam nie zakazywano i nie przeszkadzano, dość szybko mielibyśmy własną sieć, własną przestrzeń informacyjną. Trzeba dać nam możliwość robienia rzeczy dobrze i fajnie. Mamy wiele takich przykładów. Musimy starać się tworzyć własne treści dla Białorusinów i po białorusku. Nie należy myśleć o tym, jak odciągnąć ludzi od oglądania rosyjskich treści. Trzeba robić nasze treści tak ciekawe i wysokiej jakości, żeby chciało się je oglądać.

Pytanie dodatkowe: Czego najbardziej potrzeba do tego dziś? Więcej pieniędzy, więcej profesjonalnych redakcji, więcej rozrywki, nowych formatów, czy po prostu czasu?

AI: Szczerze mówiąc, jestem zwolennikiem starej drogi. Jeśli masz charyzmę i pomysł, to widać. Tym kieruję się w swojej pracy.

Pytanie 8. Gdyby miał Pan wskazać jeden główny problem niezależnych białoruskich mediów na emigracji dzisiaj, co by to było?

AI: To, że nie jesteśmy tam. Nie możesz po prostu przejść się dziś i opowiedzieć o tym miejscu. Na emigracji nie czujemy, co dzieje się na Białorusi; widzisz wszystko przez inną optykę. Wielu ludzi wyjechało, a ci, którzy zostali, znają odpowiedzialność karną w naszym kraju. Dlatego boją się mówić, kiedy wychodzą na antenę. Ale także koszty. Czasem trzeba pomyśleć, skąd wziąć pieniądze na życie, a jeszcze na to, za co zrobić kolejny film. Nie możemy planować daleko naprzód, ale staramy się tworzyć i wychodzi nam to bardzo dobrze.

Pytanie 9. Jak białoruskie media powinny dziś pracować nie tylko dla ludzi, którzy już świadomie szukają białoruskich treści?

AI: Nikogo nie należy zmuszać do oglądania. Trzeba robić różnorodne, ciekawe treści, które sam uważasz za ciekawe. Ludzie sami do tego przyjdą, kiedy zobaczą, że jesteś pasjonatem tego materiału, tak jak ja historii.

Pytanie 10. Jeśli wyobrazić sobie białoruską diasporę medialną za 5–10 lat taką, jaką chciałby ją Pan widzieć, jaka będzie, w jakim języku będzie mówić, o czym i dla kogo?

Pytanie dodatkowe: A jakie miejsce chciałby Pan sam zajmować w tej przestrzeni?

AI: Wszystko zależy od tego, gdzie będziemy spędzać czas. Staram się nie planować naprzód. Nauczył mnie tego ubiegły rok. Ale będziemy starać się robić więcej, lepiej i po białorusku. Bardzo chciałbym wrócić na Białoruś i opowiadać o niej, w przyszłości kręcić filmy i dalej rozpowszechniać białoruskie treści.

Uwagi tłumacza

  1. „Zahlianie sonca” to nazwa projektu (od wersu „zajrzy słońce i w nasze okienko”), nawiązuje do pierwszego białoruskiego wydawnictwa z lat 1906-1914, a w samym wydawnictwie działał m.in (http://m.in/). Janka Kupala.
  2. „Waładarka” to osławione więzienie w Mińsku przy ulicy Waładarskiego.
  3. „Bulbouka” (tytuł pytania 9) to potoczne określenie zamkniętej białoruskojęzycznej bańki.
  4. „Дзікуха" (pytanie 1) to kolokwializm oznaczający coś dzikiego lub szalonego, dlatego oddałem je jako „szaleństwo”.
  5. Mikita Melkaziorau- białoruski emigracyjny dziennikarz i blogger. Współautor projektów “Życcio-malina”, “Zahlanie sonca” i podcastu “Nieszta budzie” oraz współprowadzący programu “Mowa nanowa” w Biełsacie.

Nota biograficzna

Aliaksandr Ivulin to białoruski dziennikarz, bloger i piłkarz, znany z portalu Tribuna i kanału „ChestnOK”. W 2022 roku został skazany na dwa lata więzienia za udział w protestach z 2020 roku i uznany za więźnia politycznego; wyszedł na wolność w 2023 roku. Od marca 2026 prowadzi kanał „Zahlianie sonca”.


Brak nagłówków


Katarzyna Astapchyk

Katarzyna Astapchyk jest studentką 3. roku Stosunków Międzynarodowych UW, członkini FMD oraz wolontariuszka UNITERS.

Sprawdź podobne publikacje

Wszystkie publikacje
PolskaUkrainaLitwaBiałoruśEuropa WschodniaEuropa ŚrodkowaHistoriaKultura

Jerzy Giedroyc. Doktryna ULB i geopolityka polskiej niepodległości

Rok 2026 został ogłoszony przez Senat RP rokiem Jerzego Giedroycia. Obchodząc 120. rocznicę urodzin Redaktora Paryskiej “Kultury” oraz 80. rocznicę utworzenia Instytutu Literackiego przypomnijmy, jak doktryna Giedroycia-Mieroszewskiego wpłynęła na współczesne myślenie o polityce wschodniej. Dlaczego odrzucenie narodowych mitów i uznanie podmiotowości Ukrainy, Litwy i Białorusi miały służyć polskiej racji stanu? Czy doktryna ULB to aktualna zasada strategiczna dla polskiej polityki zagranicznej?

Czytaj więcej
Aleksander Bohatkiewicz
Gospodarka, handel, finanseStosunki międzynarodoweBezpieczeństwo i zagrożeniaHistoriaUSAChinyRosjaArabia Saudyjska

Słabnąca pozycja dolara na arenie międzynarodowej

Od dekad dolar amerykański stanowił fundament globalnej gospodarki i potęgi USA. Dziś ten filar amerykańskiej hegemonii zaczyna pękać. Arabia Saudyjska zwraca się ku chińskiemu juanowi, a rosnąca w siłę grupa BRICS rozważa stworzenie własnej, opartej na złocie waluty. Dedolaryzacja staje się potężną bronią geopolityczną w rękach Pekinu i Moskwy. Czy to początek końca amerykańskiej dominacji na świecie? Przeczytaj, jak zmiana walutowych reguł gry kształtuje nowy porządek międzynarodowy.

Czytaj więcej
Marcin Pławecki
MigracjaBezpieczeństwo i zagrożeniaUnia EuropejskaPolskaPrawo międzynarodowe

Kto się boi Eurodaca? Polska przyjmuje kolejny wielkoskalowy system UE

Eurodac ma wspierać walkę z nielegalną migracją i terroryzmem, ale jednocześnie rodzi pytania o granice ingerencji państwa w prawa podstawowe i ochronę danych osobowych. Debata o Eurodac pokazuje jednak, że współczesna polityka migracyjna Unii Europejskiej coraz silniej opiera się na technologiach nadzoru i rozbudowie interoperacyjnych baz danych. Czy jest to konieczna odpowiedź na współczesne kryzysy bezpieczeństwa, czy może początek normalizacji masowej kontroli w Europie?

Czytaj więcej
Julia Głębocka